Dawidek Spałek

Witam, mam na imię Dawidek, urodziłem się 24 maja 2012r w Rudzie Śląskiej.
Trochę za wcześnie,bo w 22 tygodniu ciąży,ważyłem tylko 450g...
Chciałbym Wam pokazać tutaj moją walkę, mamusi i tatusia :) jak poznawałem i poznaje świat :)
To nie jest miejsce gdzie przeczytacie tylko o rehabilitacji, leczeniu, cierpieniu, ale o miłości mimo wszystko :)
Bo my w trójeczkę bardzo się kochamy :)

Szukaj na tym blogu

Popularne

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prokocim - pobieranie moich komóreczek ;). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prokocim - pobieranie moich komóreczek ;). Pokaż wszystkie posty

Prokocim - pobieranie moich komóreczek ;)

27.02.2014


26.-27.02.2014. cześć kochani :*
Trudno było mi pisać tak na bieżąco jak byłem w Prokocimiu, ale już wszystko nadrabiam ;)
Przyjechaliśmy z rana do szpitalka w Krakowie, dostałem taką specjalną bransoletkę, no i pojechaliśmy na oddział neurochirurgii, gdzie czekała na mnie już ciocia Olga ;)
Pierwszego dnia to ciocie zawołały mnie z mamusią do takiego specjalnego pokoiku i zabrały troszkę krewki, żeby ją zbadać i żeby założyć taki motylek na rączce ;) 
Miałem taką rękawicę bokserską jak na prawdziwego faceta przystało ;)






Oprócz tego, to rozmawialiśmy z ciociami w fartuszkach o mnie,żeby jak najlepiej przygotować się do dnia następnego :)
Spacerkowaliśmy po korytarzu szpitalka, no i było tuli tuli tuli..... ;)








W nocy to spałem w jednym łóżeczku z mamusią ;) spaliśmy jak misie dwa, sialalala :) :) :)
Z samego rana tatuś wrócił do nas, a później ciocia w fartuszku zaprowadziła nas wycieczką po korytarzach szpitalka w takie specjalne miejsce, gdzie pobrali mi szpik, komóreczki na późniejsze "wyhodowanie" i podanie superaśnie pomocnych komóreczek macierzystych :) 
Mamusia z tatusiem czekali pod tym blokiem operacyjnym...troszkę to trwało podobno,bo jakieś 2 godzinki nie wychodziłem ,ale wiecie, musieli mnie wybudzić i takie tam ;) 
No i wyjeżdżam z bloku, a tam mamusia z tatusiem... jak mi ulżyło :) :D 
ale ja wiedziałem, że oni mnie nie zostawią ;) :*
Pojechaliśmy do mojego pokoiku na oddziale i tam odpoczywałem najpierw z mamusią tulaski w łóżeczku, a później z tatusiem na kangurka :)














Jak już tak odpocząłem to przyszła ciocia w fartuszku, żeby zobaczyć jak się czuję i kiedy mógłbym wracać do domku :)
Zobaczyła, że nie mam temperaturki, zachowuje się w miarę tak jak zawsze ;)
Więc mogę się pomału zbierać z mamusią i tatusiem do domciu :)
Tatuś zapakował do mojego fotela pojechaliśmy jeszcze zjeść obiadek ;)
i fruuuuuuu do domku ;)







Wróciliśmy do domku, troszkę się czymś denerwuje, ale mamusia z tatusiem mają mnie na oku ;) więc nie ma to tamto ;)
Ściskam Was mocno , tuli licko w licko :* buuuuzia :*
Za kilka tygodni pojedziemy na podanie moich komóreczek :) więc wiecie :*
:* :* :*